| informacja turystyczna |
 |
| szczególnie polecamy! |
 |
| edukacja regionalna |
|
| Nowa Szprotawa |
 |
| Niemieckie mapy |
 |
| Stare mapy Śląska |
 |
| Twierdza Głogów |
 |
| Roman Pakuła Art |
 |
| Fotografia sportowa |
 |
| Kup/sprzedaj starocie |
 |
| Online |
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 32
Najnowszy Użytkownik: RaySheryl26
|
| Logowanie |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
| tłumacz niemiecki |
 |
|
| Witamy |
|
|
| CZY MAJĄ MIECZ KIETLICZA? |
Był rok 1524. Ciężkie były wtedy na Śląsku czasy. Nie żeby była straszna wojna, lecz miasta, szlachta oraz klasztory toczyły liczne spory to o ziemię, to o budynki, to o jeszcze co innego. A liczne bandy rycerzy rabusiów grasowały po lasach i napadały bezbronnych handlarzy.

Panorama dawnej Szprotawy
Nieopodal śląskiego miasta Szprotawa, leżała nad rzeką Bóbr niewielka wieś Lesin. Jej nazwa od lasów pochodzi, których w okolicy nie brakowało. Lesinem władał rycerz Kietlicz. Razem ze swymi sługami bezprawnie polował w lesie należącym do szprotawian oraz nakazywał wypasać bydło na szprotawskich łąkach. Przez wiele lat mieszkańcy miasta skarżyli się na Kietlicza u książęcego namiestnika Jakuba Solnika w Głogowie. Jednak bezskutecznie, albowiem bezczelny Kietlicz nic sobie nie robił z książęcych upomnień i zakazów. Rycerz był postrachem okolicy i posiadał wielki miecz, którym śmiertelnie ranił już niejednego. I pewnie stan taki trwałby wiele lat, gdyby pewnego dnia miarka się nie przebrała.

Szprotawa i najbliższa okolica na starej mapie
Był słoneczny lipcowy poranek, kiedy trzech szprotawskich rybaków udało się nad rzekę. Nazywali się Mateusz, Maciej i Leopold. Podstępni Kietlicze nie wiedzieć czemu napadli na rybaków i związali ich. Zapewne z nienawiści do mieszczan obeszli się z nimi w sposób straszny. Mateuszowi i Maciejowi okrutnik Kietlicz obciął mieczem ręce, a Leopolda puścił wolno, by przekazał Szprotawie wiadomość, że Kietlicze nikogo się nie boją i nikt nie będzie im rozkazywał. Tak więc Leopold zaniósł burmistrzowi Szprotawy wstrząsającą wiadomość. Na to burmistrz, który zwał się Andrzej, zebrał innych mieszczan i po krótkiej naradzie ruszyli razem zbrojnie ukarać zuchwałego Kietlicza. Lecz ten wraz ze służbą widząc z daleka nadjeżdżających mścicieli schował się do pobliskiego lasu. Mieszczanie z zemsty podpalili Lesin, tak że we wsi nie ocalało żadne domostwo. Szprotawianie jednak nie odpuścili i zaczaili się nocą na Kietlicza. Ten wpadł w ich ręce, ale dopiero po krótkiej walce, w której poważnie ranił mieczem samego burmistrza Andrzeja. Następnego dnia pod miastem odbyło się wielkie widowisko. Na wzgórze wisielców zeszli się gapie z całej okolicy. Szybko rozeszła się bowiem wiadomość, że dziś powieszony zostanie za swe występki okrutny Kietlicz. Zgodnie ze zwyczajem miecz rycerza miał zostać złamany wpół na znak, że oto dokończy żywota niegodny szlachcic. Lecz miecz był z nie byle jakiej stali i nie chciał się złamać, więc go tylko wygięto. Trzy dni i noce wisiało na szubienicy ciało Kietlicza ku przestrodze innym zbójcom. Po czym pochowano je wraz ze zgiętym mieczem tuż pod wzgórzem. I cała ta historia zostałaby pewnie zapomniana, gdyby po 450 latach miecza nie wykopał przypadkowo pewien szprotawianin. Ów miecz, co prawda już mocno przerdzewiały, został wyprostowany i wisi obecnie w Muzeum Ziemi Szprotawskiej.

Tyle mówi legenda i jak to w przypadku legend bywa, mniej lub bardziej ocierają się one o prawdę. A co mówią o tym naukowcy: Eksponat ze szprotawskiego muzeum to egzemplarz broni siecznej z XV/XVI wieku. Zdaniem Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego był to tasak bojowy przerobiony później na kord i jest to dotychczas jedyny oficjalnie znany tego typu zabytek w Polsce. Znak wytwórczy (2 gwiazdki) był wewnątrz wyłożony mosiądzem, pojawiał się na wyrobach z południowych Niemiec, Austrii (Styria), niekiedy z północnych Włoch. Forma kordu, jego parametry i doskonałe wyważenie pozwalają twierdzić, iż był to wyrób sporządzony przez mistrza specjalizującego się w takich wyrobach. Zdobienia, które pierwotnie posiadał, czyniły go bronią ekskluzywną. Kord jest wpisany do rejestru zabytków. Miecz o podobnym prostym jelcu z końca XV wieku znajduje się w Muzeum Zamkowym w Malborku. Tego typu broń pojawia się np. w ikonografii płyty nagrobnej ze Strzegomia z 1507 roku. Kolekcja rycin przedstawiających takie kordy znajduje się w Institut für Realienkunde w Krems w Austrii.
Spróbujmy trochę przybliżyć klimat wydarzeń Szprotawy z przełomu XV/XVI wieku. W 1476 roku po śmierci Henryka XI Głogowskiego wybucha tzw. wojna o sukcesję głogowską. Ostatni z piastowskiej linii książę Jan II zajął Szprotawę, która w latach 1477-1481 pełniła rolę książęcej rezydencji i głównego arsenału. W dniu 15 czerwca 1479 roku na przedmieściu głogowskim z rozkazu księcia skrócono o głowę Gottlieba Bergmana, który donosił brandenburczykom o poczynaniach politycznych Jana. Według miejskiego historyka Felixa Matuszkiewcza, miejsce stracenia miało zostać upamiętnione kamiennym słupem. W Szprotawie, już po wygnaniu księcia, stracono także innego z jego doradców – niejakiego Buscha. Wskutek ostrych zagrywek politycznych Jana dnia 22 listopada 1488 roku rozpoczęło się oblężenie miasta przez oddziały króla węgierskiego.
Teraz z innej dziedziny. Szprotawa toczyła wieloletnie spory z Kietliczami z Leszna Dolnego o prawa do korzystania z lasu. Do krwawego incydentu doszło 13 listopada 1524 roku. Wtedy z polecenia Kietlicza gdzieś w okolicy Dziećmiarowic obcięto ręce dwóm rzeźnikom szprotawskim. Mieszczanie w zemście najechali Leszno Dolne i spalili wieś do podszewki, a Kietlicza z poplecznikami spotkała śmierć. W owym czasie miasta wielokrotnie na własną rękę dokonywały publicznych egzekucji rycerzy rabusiów itp. Można tylko domniemywać, że Kietlicz został stracony przed tłumem gapiów, a jego miecz zgodnie ze zwyczajem na znak hańby zgięto wpół i wrzucono wraz ze straceńcem do dołu. Miecz wykopano przy szpitalu miejskim w latach 80-tych XX wieku podczas robót ziemnych.

Kord zajmuje honorowe miejsce w szprotawskim muzeum
Autor tekstu: Maciej Boryna
Autor legendy: Krzysztofa Danielkowska
Tekst objęty prawami autorskimi
borynam@interia.pl
Zobacz także:
Duchy w muzeum
Zaginiony berliński eksponat w Szprotawie
Hitler miał okazję zamieszkać w Szprotawie
Kule węgierskie w ścianie
Zamek szprotawski
Odpalił jak rakieta
|
|
| pogoda na jutro |

|
| mapa borów i nie tylko |
 |
| Gazeta Bory Dolnośląskie |
 |
| wydmy w borach |
 |
| bunkry w borach |
 |
| dąb Chrobry |
 |
| na grzyby |
 |
| na ryby |
 |
| TMR via bory |
 |
| kajakiem przez bory |
 |
| borowe kulinaria |
 |
| borowa apteka |
 |
| Bronek Kozak story |
 |
| Z pamiętnika bezpieki |
|
| Klub Ju Jitsu |
|
| Wajha articles |
|
| Gazeta Lubuska |
 |
| Radio Zachód |
 |
| telewizja bory |
 |
| pracowałeś za granicą? - odzyskaj Twój podatek |
|
');
//-->
|
| znakowanie szlaków |
 |
| publikacje regionalne |
 |
| agroturystyka Pałac Chichy |
 |
|