SZPROTAWA: JAK TO JEST Z TĄ WENECJĄ?
Dodane przez borynam dnia Listopad 23 2009 18:48:28
JAK TO JEST Z TĄ WENECJĄ?

Za każdym razem, kiedy słyszę, że Szprotawa to mała dolnośląska Wenecja, wpadam w lekką irytację. Jaka Wenecja? Gdzie? Czy dwie rzeki i para kanałów robi taki efekt?
Wytropiłem, że po raz pierwszy tego typu sformułowania użyli jeszcze niemieccy mieszkańcy. Wiadomym jest, że miasto od tamtych czasów – niemieckich mocno się zmieniło pod względem wyglądu. W Muzeum Ziemi Szprotawskiej szukam odpowiedzi wśród starych pocztówek i zdjęć.


Moją uwagę przykuwa kolorowa kartka ukazująca przystań nad Szprotką, a tuż obok – na wodzie łódź wycieczkowa niczym gondola. Sternik na rufie dziarsko operuje tyczką. Z obecnych mieszkańców nikt niczego takiego już nie pamięta. Ku mojemu zdziwieniu, na innej pocztówce kolejna przystań – tym razem nad Bobrem, a do niej przycumowane łodzie. Stojący obok pomnik krążownika "Möve" był ponoć jedynym marynarskim w głębi Niemiec. Gdzieindziej dostrzegam, że przez zasypany odcinek fosy miejskiej wiódł niegdyś stylowy pleciony mostek, wygięty w łuk jak te weneckie, a było ich ponoć więcej.
No właśnie mosty. Kto potrafi je zliczyć? Historyczny gród zbudowano u ujścia Szprotki do Bobru. Do tego fosa, kanały młyńskie, zalew, jakieś mniejsze potoki. Wynika z tego, iż Szprotawa w połowie XX wieku to miasto na 7 wyspach: starówka, barbakan, młynarska, rybacka, przedmieście głogowskie, ciąg ul. Sobieskiego od fabryki świec do zespołu szkół oraz wyspa w Iławie (przy ul. Zamkowej). Sprawną komunikację mogły w tej sytuacji zapewnić tylko mosty. Naliczyłem ich dziś 24, wraz z tymi, pod którymi woda już nie płynie (fosa przy Bramie Głogowskiej i przy ul. Kolejowej). A było ich jeszcze więcej. W okolicy samego centrum aż 15 mostów i mosteczków, w tym wytworne mosty Laubego, Göpperta, Nepomucena. Coraz mocniej pachnie Wenecją.


Most przy dawnej wyspie rybackiej (Fischerwerder)

Biorę kajak i woduję go w Szprotce. Miasto z wody wygląda zupełnie inaczej. Gdy się płynie od ul. Sienkiewicza, z jednej strony tylko wysokie ceglane mury domów sięgające w dół po samo dno. W ścianach ślady po dawnych drzwiach, mostkach i oknach. Przy ul. Kochanowskiego na zakręcie za wodospadzikiem trzeba uważać, by nie uderzyć w kamienny mur mostu. Potem duży meander, prawie koło, i w okolicy basenu znów mury domów zatopione w rzece. Szkoda, że w latach 60-tych ubiegłego wieku zasypano część fosy, bo mógłbym przepłynąć obok hotelu „Martpol”, obok „Turkusu” i tuż przy ruinie kościoła ewangelickiego – dawnego zamku. Największy galimatias jest wokół wyspy „barbakan” przed Bramą Żagańską. Tu na raz spotykają się Bóbr, Szprotka, fosa, kanały młyńskie. Nie każdy rozezna tu, co jest co.
Jeszcze rzut oka na renesansowo-barokowe motywy pięknego 2-wieżowego ratusza. Jego wyższa wieża – wschodnia jest krzywa, no to jestem już we Włoszech, tyle że w Toskanii.
Wpadnę jeszcze na dobrą włoską pizzę do...


Stary most przez fosę, przed Bramą Żagańską.
Pozostałe przęsła są zamurowane.



Tu można poczuć namiastkę weneckich klimatów
(zaplecze ul. Sienkiewicza)



Kiedyś takich kładek było wiele
(okolica ul. Kochanowskiego)



Płynąc kajakiem trzeba uważać, by nie uderzyć w mur
(ul. Kochanowskiego).



Mury domów sięgające rzecznego dna...



Tylko wystawić z okna wędkę...
Tu widać ślad po kładce.



Zasypana fosa przy dawnej Bramie Głogowskiej
(w głębi suchy most przy hotelu "Martpol")



Kanał młyński przy młynie górnym



Tu fosa łączy się z kanałem młyńskim
(w tle Brama Żagańska)



Kanał młyński przy dawnym młynie dolnym



Szprotka (z prawej) łączy się z kanałem młyńskim,
zanim wpadnie do Bobru.



Odbudowany po wojnie most przez Bóbr
(na dnie fragmenty konstrukcji wysadzonej w 1945 roku)



"Tatuś" i "synek", czyli zabytkowy most Goepperta
i przy nim jego młody betonowy następca.
Po lewej była kiedyś przystań.



Plan miasta z lat 30. XX wieku

Autor artykułu: Maciej Boryna
Tekst i zdjęcia objęte prawami autorskimi.
borynam@interia.pl