HUTY W SZPROTAWIE NIE MA OD 10 LAT
Dodane przez borynam dnia Listopad 10 2009 23:58:08
HUTY W SZPROTAWIE
NIE MA OD 10 LAT

Nasze miasto, pomimo że małe, posiadało znaczący przemysł. Najbardziej znanym zakładem była Huta Wilhelma na Iławie. Łączna liczba zatrudnionych sięgała tysiąca osób.


Dawny biurowiec huty. Czy jeszcze będzie potrzebny?

Zakład powstał w 1828 roku jako huta żelaza. Wkrótce poszerzono ją o dział budowy maszyn rolniczych i emaliernię. W 1870 roku zbudowano bocznicę kolejową z Iławy do linii Szprotawa - Żagań. Transport ciężkich kotłów parowych i maszyn nie był już w stanie odbywać się konno. W latach 60-tych XIX wieku huta dostarczała maszyny parowe nie tylko na rynek niemiecki, ale także do Anglii, Rosji, Południowej Afryki. Poza tym produkowano w niej maszyny wyciągowe, różnego rodzaju maszyny górnicze oraz pompy. Wytwarzano również części dla gazownictwa, rury odpływowe, kanalizacyjne, garnki wszystkich rodzajów, wanny kąpielowe. W 1888 roku ruszyła produkcja pieców łazienkowych na gaz i węgiel. Od 1897 roku działa przyzakładowa szkoła zawodowa, w której przez 2 lata nauki uczniowie zdobywają niezbędną wiedzę i umiejętności. W 1922 roku szkoła rozbudowuje się o lepsze zaplecze dydaktyczne. W dwudziestoleciu międzywojennym Wilhelmshütte produkuje szerokiego rodzaju asortyment sanitarny, co przedstawia m.in. firmowy katalog reklamowy. W 1939 roku produkcja zostaje w dużej mierze przestawiona na potrzeby militarne i tak szprotawska huta bierze udział w wytwarzaniu pocisków artyleryjskich, granatów moździerzowych, elementów torped i bomb lotniczych oraz wyposażenia osobistego żołnierzy Wehrmachtu. Podczas wojny w zakładzie pracowało wielu jeńców i robotników przymusowych, m.in. Francuzów, Rosjan, Polaków, Włochów. Zachowały się z tego okresu podpisy na ścianach i parapetach (fragment parapetu z podpisem znajduje się w Muzeum Ziemi Szprotawskiej). Z tego okresu pochodzi przekaz, że jeden z jeńców w trakcje produkcji pocisków wpadł do kadzi z płynnym żeliwem ponosząc śmierć na miejscu. Zastygniętą bryłę zakopano na terenie zakładu.
W dniu 14 lutego 1945 roku do Szprotawy wkraczają wojska Armii Czerwonej, niszczą i wywożą część wyposażenia zakładu i integralnej elektrowni wodnej na Bobrze. Po zakończeniu działań wojennych komisja rządowa stwierdziła, iż stan zakładu jest opłakany. Początkowo nie chciano inwestować w odbudowę zakładu. Jednak już w październiku 1947 roku polska administracja uruchomiła Zespół Fabryk Dolnośląskich - Odlewnia Żeliwa i Emaliernia. W chwili przystąpienia do odbudowy zakład nie posiadał ponad połowy wyposażenia. W okresie rozpoczęcie produkcji załoga liczyła 60 osób. Organizatorami i pierwszymi pracownikami byli: inż. Tuchołka – dyrektor, Stanisław Winnicki – organizator i kierownik modelarni. Pierwszym asortymentem produkcji zakładów były klocki hamulcowe dla potrzeb kolejnictwa. W 1948 roku zmieniono nazwę na Dolnośląskie Zakłady Metalurgiczne, dwa lata później na Dolnośląskie Zakłady Metalurgiczne i Aparatury Chemicznej, zaś od 1963 roku zakład nosi nazwę Dolnośląskie Zakłady Odlewnicze. Przez pół wieku DZO jest symbolem przemysłu w mieście, sprzedającym na kraj i zagranicę. W latach 60-tych zakład zatrudniał ponad 1000 pracowników.
Opiekował się m. in. ośrodkiem kultury, przedszkolem, szkołą i przychodnią zdrowia. Posiadał własną orkiestrę. Budował domy i ulice. DZO wspierało także lokalny sport, np. klub piłki nożnej Sprotavia. Do dyspozycji pracowników i ich rodzin były ośrodki wypoczynkowe w Mielnie nad Bałtykiem i w Świeradowie Zdroju w Górach Izerskich.
Grzejniki i włazy kanalizacyjne DZO można dziś spotkać w całej Polsce oraz w byłych demoludach. To w DZO wykluwa się w latach 80-tych XX wieku szprotawska Solidarność.
Po 1990 roku zakład zaczyna przeżywać coraz większe trudności finansowe. Okres transformacji okazał się dla huty zabójczy. W 1999 roku ogłoszono upadłość. W grudniu 2009 roku mija 10-ta rocznica upadku naszej szprotawskiej odlewni.
Artykuł dedykuję wszystkim, którzy na przestrzeni dziejów w pocie czoła pracowali na rzecz lokalnego hutnictwa.


Aż niemiło patrzeć co się stało z zakładem. Tu stały duże hale.

Autor artykułu: Krzysztof Wachowiak, Szprotawa
Artykuł objęty prawami autorskimi.
macgyver.szprotawa@wp.pl

Literatura:
Sagan-Sprottauer Heimatbriefe nr 7/8 lipiec 1999
Dwutygodnik Szprotawski, roczniki 2000/01
Szprotawa w Polsce Ludowej, Praca zbiorowa pod redakcją H. Szczegóły 1967
Tajemnice Szprotawy i okolic, Maciej Boryna 2001

Zobacz także artykuły tego autora:
Browar Fasold w Szprotawie
Koszary w Szprotawie

Zobacz także:
Huta Wilhelma w Iławie
Zabytek na złom