ŚWIĘTE MIEJSCA w BORACH DOLNOŚLĄSKICH
Dodane przez borynam dnia Październik 23 2009 21:24:28
ŚWIĘTE MIEJSCA w BORACH DOLNOŚLĄSKICH

Są w ogóle takie?
To zależy od szacunku, czy darzymy nim ludzi i ich przeżycia. Czy szanujemy pamięć o nich i czy ma dla nas znaczenie ziemia, po której stąpali. Wyobraź sobie, jakbyś się czuł na moim miejscu. Pewnego ładnego majowego dnia wybrałem się w nasze bory. Nie tam jakiś niedzielny spacerek. Prawdziwa wyprawa 10 kilometrów w głąb lasu, a może więcej, 10 kilometrów do najbliższej wsi, w pojedynkę. Po co? Przejdź się sam, to zrozumiesz.



Święta sosna w Borach Dolnośląskich

Lubię zejść z wytyczonej drogi, bo wtedy zaczyna się nieznane, wtedy zaczyna się przygoda. Zwykle wystarczy kompas, by się nie pogubić. Raz na takim bezludziu ni stąd ni zowąd odnajduję wąską krętą ścieżynę. Rozpoznaję, że to nie trasa przechodzenia zwierząt, lecz najwyraźniej ktoś tędy regularnie spaceruje. Tylko, dlaczego do środka lasu i dlaczego tak często tym samym tropem, że wydeptał własną ścieżkę. Poszedłem nią, nic innego nie przykuwało wtedy mojej uwagi. Nie spodziewałem się, że dotrę do drzewa ozdobionego w krzyże i wizerunki Matki Boskiej. Widziałem wiele takich czczonych drzew, ale to rośnie daleko od ludzi i jeszcze pod jednym względem okazało się inne. Dostrzegam kawałek nierdzewnej blaszki, już mocno wciśniętej w korę. A na niej inskrypcja, która wprawiła mnie w osłupienie. Będąc sam w szczerej puszczy czytam, że oto w tym miejscu w 1996 roku zdarzył się cud. „Tu był cud. Moment radosny. Leśniczy nie ścinaj tej sosny. JD.” – informuje nas anonimowy świadek. Włos jeży się na głowie grzesznej duszy, potrzeba chwili na opanowanie emocji i zebranie myśli.


Teraz wiem, skąd ta jednoosobowa ścieżka. Ktoś miał tu jakieś objawienie i odtąd systematycznie odwiedza świętą sosnę. Dzwonię do znajomego przewodnika i łazika, ten słyszał o drzewie, ale nigdy do niego nie dotarł. Mógłbym się zastanawiać, dlaczego wśród milionów drzew, dochodzę dziś właśnie do tego jednego. Nie wiem, co i komu mogło się w tym miejscu wydarzyć. I nie chcę wiedzieć. Wierzę temu komuś, szanuję jego przeżycie i to miejsce. Wykonałem kilka zdjęć i naniosłem ten punkt na mapie, w przeciwnym razie znajomi pomyślą, że bajki opowiadam. Choć i tak nikt nie chce wybrać się tam na pieszo, bo niby za daleko. Dziwna była ta podróż i do dziś daje mi do myślenia.
W drodze powrotnej odwiedzam inne osobliwe miejsca. To ukryte w borach pozostałości po dawnych wsiach. Trudno wyobrazić sobie, że kiedyś tętniło tu życie, było słychać ludzki gwar. Tu stała szkoła, tu stacyjka kolejowa, tu sklep, tu leśniczówka, a tu sala wiejska. Teraz tylko las. Tak daleko w puszczy nawet zwierzęta niezbyt przestraszone schodzą człowiekowi z drogi. Jeszcze tylko rzut oka na legendarne Wały Śląskie i do domu.


Tu była śródleśna wieś Neuvorwerk (Pogorzele)



Tylko tyle zostało z leśnej stacyjki Armadebrunn (Studzianka)



Wały Śląskie to ogrom pracy ludzkiej

Autor: Maciej Boryna
Tekst i zdjęcia objęte prawami autorskimi.
borynam@interia.pl

Pomocna na wyprawie w Bory:
Mapa Borów Dolnośląskich

Zobacz także:
Wydmy w Borach Dolnośląskich
Survival w Borach Dolnośląskich
Bory Dolnośląskie
Powrót wilka w Bory Dolnośląskie
Lotnisko na niby
Zielonkowy szał

Chcesz zwiedzić tę okolicę?
Praktyczna mapa Borów Dolnośląskich