ARCHEOLOGIA: SZPROTAWA – MIASTO NA PROCHACH
Dodane przez borynam dnia Październik 10 2009 15:33:48
Maciej Boryna
MIASTO NA PROCHACH

Zapewne to nie jedyna, ale też i jedna z niewielu osad miejskich posadowiona na starożytnym cmentarzysku. Nie mówimy oczywiście o Szprotawie w dzisiejszym wydaniu, lecz o obszarze starego miasta, zamkniętego niegdyś masywnym pierścieniem kamiennych murów. Dawne źródła niemieckie wielokrotnie wspominają o znaleziskach archeologicznych na terenie centrum. Wśród nich wymieniono ogrom urn z cmentarzyska ciałopalnego.

Czytaj także na ten temat:
Budowali market, a odkryli starożytne artefakty...


Starożytne dzieło sztuki wykopane w centrum miasta,
przechowywane w Muzeum Ziemi Szprotawskiej.

Niemcy określali je mianem artefaktów słowiańskich, zgodnie z obowiązującą wtedy metodologią. Zachowały się zdjęcia tychże zabytków, zgromadzone w symbolicznej ilości w przedwojennym muzeum szprotawskim (Laube – und Heimatmuseum Sprottau), prowadzonym przez dr Felixa Matuszkiewicza. Zdjęcia te pozwolą później na ustalenie właściwego pochodzenia urn. Grobom popielnicowym towarzyszyły przeróżnego rodzaju przydatki, jak ozdobne szpile, klamry, bransolety, naszyjniki, broń, a także naczynia z żywnością, lampy i co najciekawsze gliniane figurki ptaków. Bez wątpienia wierzono, że po śmierci istnieje jakaś forma życia. Spora część starożytnych grobowych skarbów trafiła wtedy do prywatnych domów szprotawian, różnej maści badaczy, będąc także wysyłana do krewnych i znajomych na całym świecie. Część bądź co bądź trafiała do wrocławskiego muzeum.


Fragment starego niemieckiego opracowania archeologicznego
o Szprotawie (Sprottau)

Do podobnego zdarzenia doszło w latach 60-tych XX wieku. Podczas robót ziemnych w granicach miejskiego centrum ponownie natrafiono na setki zabytkowych naczyń, pochodzących z dawnych pochówków. Zanim przybyła milicja, sporo naczyń „rozeszło się” po Szprotawie. Rzetelne dochodzenie przyczyniło się do odzyskania wielu z nich. Emerytowany funkcjonariusz Roman Pakuła, obecnie społeczny opiekun muzeum, osobiście plombował milicyjną „sukę” z ładunkiem do jednej z lubuskich składnic muzealnych. Około 20 lat później sprawa powtórzyła się, lecz na mniejszą skalę. Kiedy w 2003 roku rozpoczyna się organizowanie Muzeum Ziemi Szprotawskiej, darczyńca przekazuje mu naczynia wydobyte przez koparkę w latach 80-tych. Polscy naukowcy już wtedy doskonale wiedzą, że najstarszą część centrum Szprotawy zbudowano na cmentarzysku ludności Kultury Łużyckiej. Pięknie wykończone, mocne, gładkie, błyszczące, czarne naczynia przynależą do tzw. grupy białowickiej tejże kultury. To prawdziwe dzieła sztuki. Pochodzą z okresu ok. 500 lat przed naszą erą, mają więc ok. 2,5 tys. lat (!). To rodzaj eksponatów, które potrafią oczarować człowieka archeologią. Dwa szprotawskie naczynia są wyeksponowane w podświetlanym szklanym regale, wraz z podobnymi znalezionymi w okolicy.


Piękne czarne błyszczące naczynie potrafi oczarować archeologią.
Tysiące lat temu niby prymitywne ludy wytwarzały takie precjoza.

Za najstarszą część centrum miasta uważa się tę najwyżej położoną, nie podtapianą przez wezbrania Bobru (obecne centrum Szprotawy to dawna wyspa usytuowana w zlewisku ujścia Szprotki do Bobru). Mowa o południowej części wyspy, a więc okolicy Pl. Kościelnego, Pl. Ewangelickiego, ul. Świerczewskiego i ul. Sądowej. Być może ma to się jakoś do starego lokalnego podania, według którego miejski kościół farny wzniesiono w miejscu dawnego kultu pogańskiego. A i tak dreptając sobie beztrosko po „kocich łbach” Placu Kościelnego trzeba mieć świadomość, że chodzi się po grobach dawnego przykościelnego cmentarza.


Naczynie KŁ z miejscowości Chichy w gminie Małomice (jedno z wielu)


Południowa część centrum Szprotawy (zdjęcie z www.szprotawa.pl)

Autor: Maciej Boryna
Artykuł objęty prawami autorskimi
borynam@interia.pl

Zobacz także:
Gród Chrobry
Miecz jedyny w Polsce
Brama Żagańska opowiada