BORY DOLNOŚLĄSKIE EWENEMENTY PRZYRODY: ŚWIECĄCE DRZEWO
Dodane przez borynam dnia Grudzień 23 2011 15:18:28
Maciej Boryna
Świecące drzewa
w Borach Dolnośląskich (!)



Na wstępie zaznaczam, że nie idzie o żadną fikcję ani przypuszczenie. Świecące drzewa naprawdę istnieją, także w Polsce, choć niewielu miało okazję doświadczyć tego pięknego i tajemniczego zjawiska. No bo kto „normalny” zapuszcza się pod osłoną nocy w gęsty las?

Jesienią br. do dyspozycji Towarzystwa Bory Dolnośląskie trafiła szczególna szczapa brzozy, która jak się okazało, w nocy świeci jaskrawozieloną barwą. W celu wyjaśnienia niezwykłego zjawiska, należy sięgnąć do fachowej literatury, a tej wcale nie ma zbyt wiele. Cytując za unikatową pracą P.J.Herringa, tzw. bioluminescencja to emisja światła żywych organizmów, dotychczas znana u 17 z nich, od bakterii do ryb. Jeden z najpowszechniejszych przykładów bioluminescencji to świecące drzewo. Po raz pierwszy owo zjawisko opisał Pliniusz, identyfikując je jako efekt porażenia drzewa przez jeden z gatunków grzybów.

Okazuje się, że aż 40 gatunków z 9 rodzin zostało rozpoznanych jako bioluminescencyjne. 26 z nich to rodzina MYCENA, z których 11 występuje w Europie. A dokładnie grzyby ARMILLARIA MELLEA są odpowiedzialne za świecenie drzew w Wielkiej Brytanii i reszcie Europy. O ich świeceniu jest mało publikacji, mimo że są dość dobrze znane i występują powszechnie. Jeden z gatunków może być ponadto powodem okazyjnych raportów o świeceniu śladów zwierząt lub ludzi, występujących na ziemi bogatej w torf.
W Wielkiej Brytanii na terenie kopalni Cardif w 1872 roku opisano przypadek świecenia drzewa widzianego z odległości 20 metrów.


Dr J.Rishbeth wyhodował kultury świecące na agarze i wiórkach leszczyny, a wspomniany Herring – na krążkach dębu, jarzębiny oraz brzozy. Fragment drzewa pozyskany przez TBD z lasów okolic wsi Cieciszów (gmina Szprotawa) zostanie zdeponowany w dziale przyrodniczym Muzeum Ziemi Szprotawskiej.

Wertując stare opracowania o Borach Dolnośląskich można natknąć się na ciekawy epizod wzmiankowany w monografii wsi Lubiechów (gmina Małomice). Jej autor, Walter Kunze, pisze o tzw. „błędnych światełkach”, które ze strachem napotykali na borowych bagnach dawni myśliwi. Jego zdaniem światełka pojawiały się w dziurach starych wierzb, rosnących właśnie na bagnach. Pisze dalej, że zmurszała wierzba świeci mniej więcej jak fluoroscencyjny cyferblat współczesnego zegarka, a więc na jaskrawozielono. Światełka nazywano błędnymi, ponieważ zafascynowani nimi ludzie rzekomo zbaczali w nocy z marszruty i błądzili.
Tu trzeba nadmienić, że jeszcze w latach 30. minionego wieku okolice Lubiechowa słynęły z pokładów torfu (ochry), którego pozyskiwaniem zajmował się m.in. słynny niemiecki koncern IG Farben. Z dużą dozą prawdopodobieństwa Kunze opisał nic innego jak zjawisko bioluminescencji. Patrz tu: Ochra spod Lubiechowa

Autor artykułu:
Maciej Boryna
Artykuł jest objęty prawami autorskimi.

Skorzystano:
1. Informacje z portalu www.nagrzyby.pl (P.J.Herring/PAP)
2. W.Kunze, Liebichau – Das Dorf Am Rande der niederschlesuchen Heine, Egelsbach 1985

Zobacz także:
* Stare meteoprzysłowia z Lubiechowa
* Dąb "Baryłka Masła" z Lubiechowa
* Skamieniałości roślinne z Borów Dolnośląskich